w mym kościele bez wiary
nie może być lepiej
kiedy dni zmieniają się z czarnych w szare
w kościele beztroski
tak niewinne w swej winie
doskonałe w swej niedoskonałości
niechaj bawią się me dzieci
w mym kościele uwolnienia
gdy wątpliwości i lęki więdną
stoje sam na przeciw światu
w kościele człowieka
gdzie bóg spoczywa uwięziony w ludzkim ciele
nigdy nie modlę się
w kościele bólu
nie rozpieszczam nikogo poza sobą
mój monolog nieusłyszany
w mym kościele nadziei
oczekując na Twe słodkie objęcia
przekroczyłem wody Styksu
w tym kościele siarczanego deszczu
płonące usta Szeolu
w mym kościele złamanego słowa
jest tak mało o co mogę pytać
najjaśniejszy z dni
najciemniejsza z nocy
to co było kiedyś
nie chcę aby nadal było
nie ma już strachu przed oddzieleniem się
jeden kosmiczny oddech-cała wieczność
niezłamana fala świadomości zwycięża nieporządek
wędrowiec, skąpany w wenusjańskich promieniach
pozwól aby świeciły przeze mnie
rozdziel morza
obudź wewnętrzną boskość
płomień świadomości dochodzi do mych oczu
piątek, 14 października 2011
Behemoth - Libertherme tłumaczenie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz